Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 9 czerwca 2014

"Ja Ciebie też"




Magda leżała na łóżku szpitalnym. Głowa nadal owinięta była bandażami. Jednak przez te 5 dni widoczna była poprawa wyglądu oraz zdrowia Magdy. Jednak to nie koniec. W ręku miała pilot od telewizora.
"Prędzej umrę z nudów niż pod kołami" pomyślała ironicznie. Nagle drzwi otworzyły się i weszła pani pielęgniarka nosząc tace z drugim śniadaniem.
-Smacznego.
Powiedziała z uśmiechem i podała tace rudowłosej
-Dziękuję.
Magda mimo wielkiego bólu wymusiła sztuczny uśmiech tylko na taki było ją stać. Przez te 5 dni spędzone w szpitalu uświadomiła sobie, że poza rodzicami nie ma zupełnie nikogo.. Nikt po za nimi  za nią nie tęskni nikt po za nimi nie myśli o niej nikt po za nimi nie odwiedza jej tutaj.. Upłynęło kilka minut. Pielęgniarka znów weszła do pokoju i zabrała pustą tace.
-Zaraz będziesz miała gościa
Powiedziała. Magda uśmiechnęła się lekko. Chociaż rodzice do niej przychodzą. Taki jeden plus..
Jednak Magda myliła się. Gdy drzwi uchyliły się nie zobaczyła dobrze jej znanych twarzy rodziców. Znów zobaczyła bosko piękne zielono szare oczy wpatrzone w nią.
-Jak się czujesz ?
Zapytał Robert. Magda przez chwile delektowała się jego głosem. Otrząsnęła się i powiedziała.
-Pytasz tak jakby Cię to obchodziło.
Robert podszedł do łóżka i usiadł na krześle obok. Spojrzał się w jej oczy i powiedział.
-Gdyby mnie nie obchodziło nie było by mnie tutaj..
Zapanowała chwila milczenia, którą przerwał Robert
-Nawet nie wiesz jak bardzo mnie to obchodzi.
Magda po raz kolejny próbowała wmówić sobie, że jego urok na nią nie działa.
-Lepiej, dziękuje.
Znów zapanowała chwila ciszy. Po krótkim czasie znów przerwał ją Robert
-Wiesz, jak chcesz żebym sobie poszedł to powiedz.
-Nie! Zostań
Powiedziała Magda. Sama była zdziwiona odpowiedzą aż zrobiło jej się wstyd.
-Czy mi się wydaje czy zaczynasz się do mnie przekonywać?
Powiedział a na jego twarzy zagościł uśmiech.
-Boje się pomyśleć co jeszcze Ci się wydaje.
Powiedziała żartem. Reakcją Roberta był śmiech, którym zaraził Magdę.
-Mogę Ci opowiedzieć jeśli chcesz.
-Z chęcią posłucham.
-No więc wydaje mi się, że zaraz będziesz na mnie zła.
-Dlaczego ?
Robert odgarnął jej loczka z czoła.
-Masz piękne włosy.
- Mi się wydaje czy czegoś chcesz ?
-Dlaczego ?
- No wiesz taki miły jak nie ty.
Znów zaczęli się śmiać. Po kilku minutach spojrzeli na siebie. Magda zatopiła się w jego wzroku. Miała ogromną chęć dotknąć jego włosów. Ocknęła się po chwili i powiedziała do niego z lekkim uśmiechem
-I tak Cię nienawidzę.
Robert złapał ją za dłoń.
- Ja Ciebie też rudzielcu.
Pocałował ją w dłoń i powiedział wstając z krzesła.
-Lepiej pójdę za nim wyjmiesz nóż.
-Bardzo śmieszne.
Powiedziała śmiejąc się..
To było takie wspaniałe uczucie.. Śmiać się, żartować. Nie robiła tego od tak dawna. Zapomniała jak to jest. Jak to jest mieć przyjaciela. Sama wstydziła się przed sobą przyznać, że nienawiść jaką czuła do Roberta zniknęła (jeśli w ogóle była). Od samego początku wiedzieli, że ich znajomość nie będzie zwykłą szarą.. Będzie wyjątkową i wspaniałą..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz