Magda szybko odwróciła wzrok i zabrała rękę.
-Chcesz coś jeszcze ?
-Nie zmieniaj tematu.
-Słuchaj mnie! Ledwo co się znamy nienawidzę ludzi którzy użalają się nad sobą i sama nienawidzę opowiadać o swoich "problemach". Ludzie sami sobie utrudniają życie. Mdli mnie gdy ktoś gada o tym jak ma źle i ile ma problemów. Nie dobrze mi się robi gdy widzę te durne opisy o niespełnionych marzeniach. Więc nie zamierzam o tym mówić!
-Wybacz, nie chciałem Cię denerwować.
Zapanowała chwila ciszy
-To ja przepraszam. Uratowałeś mi życie mimo że w cale mnie nie znasz a ja się z Tobą kłócę. Przepraszam.
Powiedziała nieco łagodniej. Robert uśmiechnął się do niej.. Magdę sparaliżowało, miał taki piękny uśmiech.. Po chwili ocknęła się i zapytała
-Dlaczego mi pomogłeś ?
-Szczerze to nie wiem. Naprawdę nie wiem.
Drzwi gwałtownie otworzyły się
-Ups.. Przepraszam
To była Ala.
-Nie czekaj! Robert już wychodzi
Chłopak wstał z krzesła i wyszedł z pokoju. Ala spojrzała się z uśmiechem na Magdę.
-Nawet tego nie mów bo rzucę w Ciebie krzesłem.
-Skąd wiesz co chce powiedzieć ?
-Znam Cię.
Obie zaśmiały się
-Naprawdę nic ?
-Ala! Jestem mu wdzięczna bo mnie uratował nic więcej. Po za tym nienawidzę go.
-Mhm..
-Co nie wierzysz mi?
-Powiedzmy, że zacytuje "znam Cię"
-Uwierz jak wstanę z tego łóżka to wepchnę Cię pod Tira
Znów wybuchły śmiechem... Rozmawiały dwie godziny. Niestety pielęgniarka wygoniła Ale.
Magda położyła się. Próbowała ułożyć sobie w głowie cały dzień. Jednak jej powieki stawały się coraz cięższe i w końcu poddała się snu.
"Siedziała na łące i patrzyła w chmury (gdy byłą mała uwielbiała to robić). Panował spokój. Wspaniały spokój. Nagle pod Magdą pojawiła się wielka dziura. Zaczęła w nią spadać. Ogarnął ją wielki strach.
Chciała krzyczeć! Jednak zdała sobie sprawę, że nikt nie przybędzie na jej krzyk.. Nikt jej nie pomoże. Zamknęła oczy czekając na koniec. Jednak poczuła jak silne ramiona łapią ją i przyciągają do siebie.
Nagle pojawiła się nad rzeką, w koło było dużo drzew. Było tam pięknie. Wyswobodziła się z objęcia nieznajomego i spojrzała w jego twarz. Znowu ujrzała dobrze znane jej bosko piękne oczy. Nic nie mówiąc odgarnęła jego długie włosy. Robert szepnął jej do ucha
- Kocham Cię.
Magda chciała odpowiedzieć. Jednak sceneria znów się zmieniła. Pojawiła się w ciemnym lesie. Przestraszyła się. Zaczęła biec przed siebie. Widziała tylko drzewa.
-Nie biegnij! nie ma po co.. Zostań tu!
Odezwał się jakiś głos.. Zaczęła biec szybciej
-On miał racje.. Nie biegnij !
Magda wystraszyła się i biegła dalej
-I tak nikt na Ciebie na czeka!
-Nie biegnij!
-Nikt nie chce Cię widzieć..
-Zostań..
Magda słyszała ogromną ilość szeptów.. Łzy napłynęły jej do oczu..
- Nie... koniec.
Powiedziała cicho. Uderzyła w drzewo z całej siły ręką. Szepty były coraz głośniejsze..
-Koniec!
Z oczu zaczęły lecieć łzy. Miała tego dość. To było okropne. Pragnęła umrzeć.. Krzyknęła głośno na całe gardło.
-Koniec! "
Obudziła się siedziała na łóżku bolała ją głowa była cała spocona. Uświadomiła sobie, że to sen położyła głowę na poduszkę. Zbyt długo wytrzymywała.. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy. Potem zasnęła i nie śniło jej się już nic..
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej :)
Zastanawiam się czy nadal prowadzić bloga. Miałabym prośbę żebyście zostawili komentarz czy kontynuować opowiadanie czy nie.
Mam nadzieje, że spodobał wam się rozdział ;)
PS: Magda wygląda mniej więcej tak:
Może nie zupełnie tak ją sobie wyobraziłam, ale coś w tym stylu :P
Może nie zupełnie tak ją sobie wyobraziłam, ale coś w tym stylu :P

Cudowny ! :)
OdpowiedzUsuńNadrobiłam wszystkie rozdziały! :))
Mam nadzieje, że Magda przekona się do Roberta i zaprzyjaźnią się chociaż. :)
Czekam na nn !
Pozdrawiam, Marika. ;*