Magda i Robert szli powoli chodnikiem.
-Ładnie tu nawet
Powiedział Robert
-Też tak sądzę.. Powiesz w końcu dokąd idziemy ?
-Szczerze ?
-Mhm
- Nie mam pojęcia. Chciałem Cię po prostu wyciągnąć na spacer
- Wredota.
- Dziękuje ! Nigdy nie usłyszałem milszego słowa od Ciebie.
- I nie usłyszysz.
To raczej pewne, że się zaprzyjaźnili.. Mimo, że się ze sobą droczyli. Kilka minut później dotarli do małego parku.
- Jak czujesz sie ze świadomością, że nie długo szkoła ?
- Mam nadzieje, że przeżyje.. No wiesz będę musiał codziennie Cię oglądać.
Magda uśmiechnęła się i uderzyła Roberta w ramie.
- Madzia ! Cześć !
Magda obejrzała się i zobaczyła 4 osoby biegnące w jej kierunku.
-Jak się czujesz ?
- Jak noga ?
Posypało się mnóstwo pytań.
-Dziękuje, lepiej.
-Fajnie, że wróciłaś ! Mam nadzieje, że będziesz chodziła do szkoły.
- Tak, no pewnie.
Klaudia uśmiechnęła się wesoło.
-A tak w ogóle to pamiętasz nas jeszcze ?
-Przecież jesteśmy w jednej klasie ? jak mogłabym zapomnieć ?
- Uff. Ktoś rozpuścił plotkę, że straciłaś pamięć.
Wybuchnęli śmiechem.
- Hej Robert !
Powiedziała Olga uśmiechając się.
- Nareszcie ktoś mnie zauważył !
- Ej.. Czy my czasem nie przeszkadzamy ?
Zapytał Maksym. Olga nadepnęła go by się zamknął i znów posłała przeuroczy uśmiech Robertowi.
- Nie, Wyszliśmy się przejść.
Do Magdy nagle coś dotarło. Dotarło do niej, że zachowywała się jak idiotka.. Następnie wpadła w przemyślenia.
- No to jak ? Zgadzasz się ? Magda.
-Co ?
Powiedziała szybko Magda zaraz po tym jak ocknęła się z zamyślenia.
- Pytaliśmy czy pójdziesz z nami do kina. W sensie ze mną, Olgą, Maksymem i Karolem.
- Tak, chętnie.
- A Ty Robert ? Pójdziesz z nami ?
Zapytała Olga.
- Ok, czemu nie.
-Super Wyślemy SMS'a. Pa
Powiedziała Klaudia i razem z resztą odeszła. Magda i Robert spojrzeli się na siebie. Oboje przemyśleli całą tą sytuacje, która wydarzyła się chwile temu i zaczęli się śmiać.
-Wracajmy, obiecałem, że Cię odprowadzę.
Magda nic nie odpowiedziała tylko uśmiechnęła się. Jednak.. Przynajmniej mi się wydaje, że uśmiech jest czasami ważniejszy niż jakiekolwiek słowa.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że tak długo nie było rozdziału. Miała problem ze stronką i nie mogłam dodać.
Pozdrawiam was serdecznie i proszę o komentarze :* :*
Łączna liczba wyświetleń
poniedziałek, 1 września 2014
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
czwartek, 31 lipca 2014
8. "Masz ładne oczy"
**KILKA DNI PÓŹNIEJ**
-Uważaj ! Pomogę Ci.
-Nie dramatyzuj! Umiem chodzić poradzę sobie.
Powiedziała Magda wysiadając z samochodu
-Ostrożnie.
Magda wyszła z samochodu i zamknęła drzwi.
- Już po krzyku.
- Wezmę twoje rzeczy. Chodź.
Kilka minut później Magda rozglądała się po swoim pokoju. Mimo, że nienawidziła tego domu bardzo stęskniła się za swoim pokojem. Położyła się na łóżku.. Jednak długo na nim nie poleżała, ponieważ w jej głowie zrodził się pomysł. Wyszła z pokoju i powoli zeszła po długich schodach.
-Magda ! Miałaś nas wołać jak chcesz zejść.
Powiedziała Mama
-Mogę wyjść na spacer ?
- Tak, ale nie sama
- Ehh.. Ale..
Przerwało jej pukanie do drzwi.
-Proszę!
-Dzień Dobry.
- O Cześć Robert !
Powiedziała rozradowana Mama
-Chciałem się zapytać czy mogę zabrać Magdę na spacer ?
- No pewnie ! Właśnie Magda chciała wyjść.
Magda lekko uśmiechnęła się.
- No idźcie tylko uważajcie.
Chwile później Robert oraz Magda szli po chodniku.
- Gdzie idziemy ?
- A gdzie chcesz ?
-Nie mam pojęcia.
- Mam pomysł !
- Nie powiesz mi prawda ?
- No pewnie, że nie powiem
- Domyśliłam się
Zapanowała chwila ciszy..
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że nie jesteś na mnie wściekła... A tak w ogóle to za co byłaś na mnie wściekła ?
-Hmmm.. Nie tyle co byłam wściekła co zniechęcona. Wydałeś mi się głupim, aroganckim gnojem, który łazi za mną akurat gdy mam zły humor. Tyle.
- A teraz co o mnie sądzisz ?
- Że jesteś... Na pewno ogromnym idiotą, jesteś odważny, czasami denerwujący. Ale czuje do Ciebie ogromną wdzięczność.
Powiedziała żartem Magda
- Osz Ty wiedźmo !
- Też Cię kocham.
- A tak na poważnie ?
- Hmm... No więc.. Masz ładne oczy, jesteś naprawdę sympatyczny i czuje, że niedawno zyskałam wspaniałego przyjaciela.
Powiedziała Magda. Chciała to powiedzieć. Była święcie przekonana, że właśnie zyskała przyjaciela na całe życie. Jednak myliła się.. Jednak dopiero później zorientowała się jak ogromny popełniła błąd.. Tak trudno czasami pomylić się uczuciami. Wydają się takie odmienne, ale tak naprawdę są bardzo podobne i bardzo trudno je rozróżnić.. A zwłaszcza te dwa najcenniejsze.
CDN.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oddaje :) Trochę późno, ale nadal w czwartek :P Przepraszam za opóźnienie, ale nie miałam dostępu do internetu. Serdecznie wszystkich pozdrawiam, zapraszam do komentowania oraz do czytania następnych rozdziałów. Buziaki :* :*
-Uważaj ! Pomogę Ci.
-Nie dramatyzuj! Umiem chodzić poradzę sobie.
Powiedziała Magda wysiadając z samochodu
-Ostrożnie.
Magda wyszła z samochodu i zamknęła drzwi.
- Już po krzyku.
- Wezmę twoje rzeczy. Chodź.
Kilka minut później Magda rozglądała się po swoim pokoju. Mimo, że nienawidziła tego domu bardzo stęskniła się za swoim pokojem. Położyła się na łóżku.. Jednak długo na nim nie poleżała, ponieważ w jej głowie zrodził się pomysł. Wyszła z pokoju i powoli zeszła po długich schodach.
-Magda ! Miałaś nas wołać jak chcesz zejść.
Powiedziała Mama
-Mogę wyjść na spacer ?
- Tak, ale nie sama
- Ehh.. Ale..
Przerwało jej pukanie do drzwi.
-Proszę!
-Dzień Dobry.
- O Cześć Robert !
Powiedziała rozradowana Mama
-Chciałem się zapytać czy mogę zabrać Magdę na spacer ?
- No pewnie ! Właśnie Magda chciała wyjść.
Magda lekko uśmiechnęła się.
- No idźcie tylko uważajcie.
Chwile później Robert oraz Magda szli po chodniku.
- Gdzie idziemy ?
- A gdzie chcesz ?
-Nie mam pojęcia.
- Mam pomysł !
- Nie powiesz mi prawda ?
- No pewnie, że nie powiem
- Domyśliłam się
Zapanowała chwila ciszy..
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że nie jesteś na mnie wściekła... A tak w ogóle to za co byłaś na mnie wściekła ?
-Hmmm.. Nie tyle co byłam wściekła co zniechęcona. Wydałeś mi się głupim, aroganckim gnojem, który łazi za mną akurat gdy mam zły humor. Tyle.
- A teraz co o mnie sądzisz ?
- Że jesteś... Na pewno ogromnym idiotą, jesteś odważny, czasami denerwujący. Ale czuje do Ciebie ogromną wdzięczność.
Powiedziała żartem Magda
- Osz Ty wiedźmo !
- Też Cię kocham.
- A tak na poważnie ?
- Hmm... No więc.. Masz ładne oczy, jesteś naprawdę sympatyczny i czuje, że niedawno zyskałam wspaniałego przyjaciela.
Powiedziała Magda. Chciała to powiedzieć. Była święcie przekonana, że właśnie zyskała przyjaciela na całe życie. Jednak myliła się.. Jednak dopiero później zorientowała się jak ogromny popełniła błąd.. Tak trudno czasami pomylić się uczuciami. Wydają się takie odmienne, ale tak naprawdę są bardzo podobne i bardzo trudno je rozróżnić.. A zwłaszcza te dwa najcenniejsze.
CDN.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oddaje :) Trochę późno, ale nadal w czwartek :P Przepraszam za opóźnienie, ale nie miałam dostępu do internetu. Serdecznie wszystkich pozdrawiam, zapraszam do komentowania oraz do czytania następnych rozdziałów. Buziaki :* :*
poniedziałek, 28 lipca 2014
7. "Przysięgam"
-Dzień Dobry
-Dzień Dobry
-Jak się czujesz Madziu ?
-Dobrze.
-Jak spałaś ?
-Też dobrze
-Pielęgniarka mówiła, że krzyczałaś przez sen.
Magda odpowiedziała mu milczeniem
-Wiesz... Mamy bardzo dobrych psychologów szpitalnych. Jeśli chcesz mogę...
-Nie! Nic mi nie jest. Dziękuję za troskę, ale nie.
Przerwała mu Magda
-Dobrze, skoro tak mówisz.
Powiedział i wyszedł.
-O! Bądź trochę ostrożniejsza.
Powiedział do Ali która właśnie wpadła na lekarza.
-Przepraszam.
Poczekała aż lekarz wyjdzie i zamknie drzwi następnie spojrzała na Magdę.
-Haha ! Co to było ?!
-Śpiąca jestem.
-Wpadłaś na mojego lekarza.
- Oj tam... Mniejsza o to. Jak się czujesz ? Słyszałam, że wychodzisz
- Tak. Wychodzę w piątek. Czyli mam czas przez sobotę się ogarnąć a w niedziele świecić oczkami przed rodzinką która przyjedzie.
-No to powodzenia.
-Wolałabym zostać już tutaj.
-Daj spokój.
- A Ty kiedy wyjeżdżasz do Anglii ?
- We wtorek.
-Mamy mało czasu.
-Damy radę ! W końcu już możesz chodzić
-Ale wole oszczędzać te nogę..
-Magda! Mam ważną wiadomość !
Powiedział wchodzący do pokoju Robert.
-Ups.. Przepraszam.
-Nie, nie. Ja już wychodzę
powiedziała Ala
- Pa Madziu
-Pa.
Ala mrugnęła do Magdy i wyszła
-No więc ? O co chodzi ?
-Pytałem się lekarza i powiedział, że możesz chodzić i przydałoby Ci się trochę świeżego powietrza. A ja mam niespodziankę. Ubieraj się
- Co ? nie wolno wychodzić poza teren szpitala.
-Kto powiedział, że go opuścimy ? No szybko chodź.
Chwile później stali przed budynkiem.
-Pozwól, że..
Robert wyciągnął opaskę i założył Magdzie na oczy.
-Co Ty wyprawiasz?!
-Zaufaj mi.
Wziął ją za rękę i poprowadził..
-Długo jeszcze ?!
-Cicho !
Poczuła, że stoją.
-Zdejmij opaskę.
Magda wykonała polecenie. Stała wokół drzew.. Było mnóstwo pięknych kwiatów. A przed nią stał Robert.
Było pięknie.
-Cudownie tu.
-Teraz mi przysięgnij.
Magda spojrzała na niego pytająco.
-Przysięgnij, że nigdy więcej nie będziesz na mnie wściekła i, że nigdy nie będziesz mnie nienawidziła.
-Proszę ! To dziecinne!
-Proszę. Znamy się krótko, ale czuje, że nie umiem bez Ciebie żyć.
-A jak przysięgnę to przestaniesz się wydurniać ?
-Tak
-..Przysięgam.
Robert promiennie się uśmiechnął i pocałował Magdę w dłoń.
-Jesteś idiotą.
- Wiem.
Chwile potem śmieli się do łez..
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pisze Dalej :) Zapraszam do Komentowania :) Mam nadzieje, że spodoba się rozdział :* Życzę miłych wakacji i pozdrawiam !! :) :)
czwartek, 17 lipca 2014
Hej, Wygląda na to, że musze usunąć swoje opowiadanie..
Troche smutne bo miała to być fascynująca przygoda.
Proszę raz jeszcze:
Jeśli jesteś na tej stronie czytasz moje opowiadanie zostaw komentarz w którym wyrazisz swoją opinie.
To bardzo motywuje.
Pozdrawiam i życzę miłych wakacji.
https://www.facebook.com/pages/Nika-Photography/639349026111860#_=_
Troche smutne bo miała to być fascynująca przygoda.
Proszę raz jeszcze:
Jeśli jesteś na tej stronie czytasz moje opowiadanie zostaw komentarz w którym wyrazisz swoją opinie.
To bardzo motywuje.
Pozdrawiam i życzę miłych wakacji.
https://www.facebook.com/pages/Nika-Photography/639349026111860#_=_
poniedziałek, 23 czerwca 2014
6 "Znam Cię"
Magda szybko odwróciła wzrok i zabrała rękę.
-Chcesz coś jeszcze ?
-Nie zmieniaj tematu.
-Słuchaj mnie! Ledwo co się znamy nienawidzę ludzi którzy użalają się nad sobą i sama nienawidzę opowiadać o swoich "problemach". Ludzie sami sobie utrudniają życie. Mdli mnie gdy ktoś gada o tym jak ma źle i ile ma problemów. Nie dobrze mi się robi gdy widzę te durne opisy o niespełnionych marzeniach. Więc nie zamierzam o tym mówić!
-Wybacz, nie chciałem Cię denerwować.
Zapanowała chwila ciszy
-To ja przepraszam. Uratowałeś mi życie mimo że w cale mnie nie znasz a ja się z Tobą kłócę. Przepraszam.
Powiedziała nieco łagodniej. Robert uśmiechnął się do niej.. Magdę sparaliżowało, miał taki piękny uśmiech.. Po chwili ocknęła się i zapytała
-Dlaczego mi pomogłeś ?
-Szczerze to nie wiem. Naprawdę nie wiem.
Drzwi gwałtownie otworzyły się
-Ups.. Przepraszam
To była Ala.
-Nie czekaj! Robert już wychodzi
Chłopak wstał z krzesła i wyszedł z pokoju. Ala spojrzała się z uśmiechem na Magdę.
-Nawet tego nie mów bo rzucę w Ciebie krzesłem.
-Skąd wiesz co chce powiedzieć ?
-Znam Cię.
Obie zaśmiały się
-Naprawdę nic ?
-Ala! Jestem mu wdzięczna bo mnie uratował nic więcej. Po za tym nienawidzę go.
-Mhm..
-Co nie wierzysz mi?
-Powiedzmy, że zacytuje "znam Cię"
-Uwierz jak wstanę z tego łóżka to wepchnę Cię pod Tira
Znów wybuchły śmiechem... Rozmawiały dwie godziny. Niestety pielęgniarka wygoniła Ale.
Magda położyła się. Próbowała ułożyć sobie w głowie cały dzień. Jednak jej powieki stawały się coraz cięższe i w końcu poddała się snu.
"Siedziała na łące i patrzyła w chmury (gdy byłą mała uwielbiała to robić). Panował spokój. Wspaniały spokój. Nagle pod Magdą pojawiła się wielka dziura. Zaczęła w nią spadać. Ogarnął ją wielki strach.
Chciała krzyczeć! Jednak zdała sobie sprawę, że nikt nie przybędzie na jej krzyk.. Nikt jej nie pomoże. Zamknęła oczy czekając na koniec. Jednak poczuła jak silne ramiona łapią ją i przyciągają do siebie.
Nagle pojawiła się nad rzeką, w koło było dużo drzew. Było tam pięknie. Wyswobodziła się z objęcia nieznajomego i spojrzała w jego twarz. Znowu ujrzała dobrze znane jej bosko piękne oczy. Nic nie mówiąc odgarnęła jego długie włosy. Robert szepnął jej do ucha
- Kocham Cię.
Magda chciała odpowiedzieć. Jednak sceneria znów się zmieniła. Pojawiła się w ciemnym lesie. Przestraszyła się. Zaczęła biec przed siebie. Widziała tylko drzewa.
-Nie biegnij! nie ma po co.. Zostań tu!
Odezwał się jakiś głos.. Zaczęła biec szybciej
-On miał racje.. Nie biegnij !
Magda wystraszyła się i biegła dalej
-I tak nikt na Ciebie na czeka!
-Nie biegnij!
-Nikt nie chce Cię widzieć..
-Zostań..
Magda słyszała ogromną ilość szeptów.. Łzy napłynęły jej do oczu..
- Nie... koniec.
Powiedziała cicho. Uderzyła w drzewo z całej siły ręką. Szepty były coraz głośniejsze..
-Koniec!
Z oczu zaczęły lecieć łzy. Miała tego dość. To było okropne. Pragnęła umrzeć.. Krzyknęła głośno na całe gardło.
-Koniec! "
Obudziła się siedziała na łóżku bolała ją głowa była cała spocona. Uświadomiła sobie, że to sen położyła głowę na poduszkę. Zbyt długo wytrzymywała.. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy. Potem zasnęła i nie śniło jej się już nic..
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej :)
Zastanawiam się czy nadal prowadzić bloga. Miałabym prośbę żebyście zostawili komentarz czy kontynuować opowiadanie czy nie.
Mam nadzieje, że spodobał wam się rozdział ;)
PS: Magda wygląda mniej więcej tak:
Może nie zupełnie tak ją sobie wyobraziłam, ale coś w tym stylu :P
Może nie zupełnie tak ją sobie wyobraziłam, ale coś w tym stylu :P
piątek, 20 czerwca 2014
Czyli już mnie nie nienawidzisz ?
KILKA TYGODNI PÓŹNIEJ
Magda siedziała na ławce. Przed nią stała rehabilitantka. Stan zdrowia Magdy znacznie się poprawił, zdrowie psychicznie również było w dobrej formie (głównie dzięki Ali). Rudowłosa z wielkim bólem próbowała wstać. Uraz głowy już całkowicie został wyleczony jednak liczne złamania dały się we znaki. Magda spędzała w tej sali po 4 godziny. Ręka była w dobrej formie lecz nogi wymagały długoletniej rehabilitacji. Po 4 godzinach Magda wyjechała z sali na tymczasowym wózku. Rehabilitantka wprowadziła ją do pokoju i pomogła przenieść się na łóżku.
-Do zobaczenia jutro
Powiedziała i wyszła. Magda położyła się i przywróciła sobie w pamięci wydarzenie sprzed czterech dni.
"Drzwi otworzyły się i stanęła w nich wysoka o kasztanowych włosach dziewczyna, twarz pokryta była piegami a oczy miała zielone. Była to Alicja, kuzynka Magdy, spędził ze sobą całe dzieciństwo jednak gdy Ala miała 13 lat przeniosła się z rodzicami do Anglii, widocznie przyjechała gdy tylko dowiedziała się o wypadku. Magda była okropnie szczęśliwa. Była pewna, że Ala jest jej prawdziwą przyjaciółką na całe życie i mimo przeciwności losu zawsze będą jak siostry. "
Nie minęło dużo czasu gdy drzwi otworzyły się i stanęła w nich właśnie Ala.
-Cześć, właśnie o Tobie myślałam.
-Cześć, mam nadzieje, że to dobre myśli
-Nie musisz się tym przejmować
Powiedziała Magda z uśmiechem
-Przyniosłam ci te książki, które chciałaś rudzielcu
-Dziękuję. Już myślałam, że umrę z nudów.
-A tak z innej beczki, jak wchodziłam do sali widziałam niezłego przystojniaka. Miał długie włosy i boskie oczy.
-No myślałam, że ty nie jesteś głupia
-O co chodzi ?
-To Robert, on mnie uratował. Każda jest w nim na zabój zakochana, ale to puste przecież nawet go nie znają.
-Powiedziałam, że jest przystojny a nie, że go kocham nie nakręcaj się rudzielcu
Obie wybuchły śmiechem.
-Dobrze, muszę lecieć.
Powiedziała Ala po czym przytuliła przyjaciółkę i wyszła. Minęło około 10 minut i do pokoju wszedł Robert.
-Nie przeszkadzam ?
-Nie, wejdź
Robert podszedł do łóżka, usiadł na krześle i powiedział
-Przepraszam.
-Za ?
- Za wszystko.
-Naprawdę nie masz za co.
Robert uśmiechnął się
-Czyli już mnie nie nienawidzisz.
-Można tak powiedzieć
Powiedziała żartem.
-Wiesz, krótko się znamy, ale wydaje mi się, że rzadko się uśmiechasz. Dlaczego ?
Magda zastanowiła się chwile i odpowiedziała.
-Bo nie mam powodów by się uśmiechać
-Co? przecież mieszkasz w wielkim pięknym domu, chodzi do wspaniałej szkoły, jesteś bogata, inteligentna i śliczna.. Mam dalej wymieniać ?
-Tylko, że mam te wszystkie rzeczy, ale one są bezużyteczne.
-Jesteś niesamowita.
-Nie podlizuj się i tak Cię nie lubię.
Robert spojrzał jej w oczy i złapał ją za dłoń....
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział. Jeśli mam być szczera to niezbyt bardzo przypadł mi do gustu. Mam nadzieje, że chociaż wam się spodoba ;)
I jeszcze raz serdecznie prosze o komentarze z waszymi opiniami.
Pozdrawiam
KILKA TYGODNI PÓŹNIEJ
Magda siedziała na ławce. Przed nią stała rehabilitantka. Stan zdrowia Magdy znacznie się poprawił, zdrowie psychicznie również było w dobrej formie (głównie dzięki Ali). Rudowłosa z wielkim bólem próbowała wstać. Uraz głowy już całkowicie został wyleczony jednak liczne złamania dały się we znaki. Magda spędzała w tej sali po 4 godziny. Ręka była w dobrej formie lecz nogi wymagały długoletniej rehabilitacji. Po 4 godzinach Magda wyjechała z sali na tymczasowym wózku. Rehabilitantka wprowadziła ją do pokoju i pomogła przenieść się na łóżku.
-Do zobaczenia jutro
Powiedziała i wyszła. Magda położyła się i przywróciła sobie w pamięci wydarzenie sprzed czterech dni.
"Drzwi otworzyły się i stanęła w nich wysoka o kasztanowych włosach dziewczyna, twarz pokryta była piegami a oczy miała zielone. Była to Alicja, kuzynka Magdy, spędził ze sobą całe dzieciństwo jednak gdy Ala miała 13 lat przeniosła się z rodzicami do Anglii, widocznie przyjechała gdy tylko dowiedziała się o wypadku. Magda była okropnie szczęśliwa. Była pewna, że Ala jest jej prawdziwą przyjaciółką na całe życie i mimo przeciwności losu zawsze będą jak siostry. "
Nie minęło dużo czasu gdy drzwi otworzyły się i stanęła w nich właśnie Ala.
-Cześć, właśnie o Tobie myślałam.
-Cześć, mam nadzieje, że to dobre myśli
-Nie musisz się tym przejmować
Powiedziała Magda z uśmiechem
-Przyniosłam ci te książki, które chciałaś rudzielcu
-Dziękuję. Już myślałam, że umrę z nudów.
-A tak z innej beczki, jak wchodziłam do sali widziałam niezłego przystojniaka. Miał długie włosy i boskie oczy.
-No myślałam, że ty nie jesteś głupia
-O co chodzi ?
-To Robert, on mnie uratował. Każda jest w nim na zabój zakochana, ale to puste przecież nawet go nie znają.
-Powiedziałam, że jest przystojny a nie, że go kocham nie nakręcaj się rudzielcu
Obie wybuchły śmiechem.
-Dobrze, muszę lecieć.
Powiedziała Ala po czym przytuliła przyjaciółkę i wyszła. Minęło około 10 minut i do pokoju wszedł Robert.
-Nie przeszkadzam ?
-Nie, wejdź
Robert podszedł do łóżka, usiadł na krześle i powiedział
-Przepraszam.
-Za ?
- Za wszystko.
-Naprawdę nie masz za co.
Robert uśmiechnął się
-Czyli już mnie nie nienawidzisz.
-Można tak powiedzieć
Powiedziała żartem.
-Wiesz, krótko się znamy, ale wydaje mi się, że rzadko się uśmiechasz. Dlaczego ?
Magda zastanowiła się chwile i odpowiedziała.
-Bo nie mam powodów by się uśmiechać
-Co? przecież mieszkasz w wielkim pięknym domu, chodzi do wspaniałej szkoły, jesteś bogata, inteligentna i śliczna.. Mam dalej wymieniać ?
-Tylko, że mam te wszystkie rzeczy, ale one są bezużyteczne.
-Jesteś niesamowita.
-Nie podlizuj się i tak Cię nie lubię.
Robert spojrzał jej w oczy i złapał ją za dłoń....
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział. Jeśli mam być szczera to niezbyt bardzo przypadł mi do gustu. Mam nadzieje, że chociaż wam się spodoba ;)
I jeszcze raz serdecznie prosze o komentarze z waszymi opiniami.
Pozdrawiam
wtorek, 17 czerwca 2014
czwartek, 12 czerwca 2014
Hej, mój blog ma już 304 wyświetleń. Jestem wam za to wdzięczna i dziękuje, że ze mną jesteście. Proszę was jeszcze żebyście zostawiali komentarze. (to bardzo motywuję) Jeśli kogoś to w ogóle obchodzi to dzisiaj niestety nie jestem wstanie napisać kolejnego rozdziału. Wiecie.. to takie okropne uczucie..
Myśleć wieczorami jak to jest stracić kogoś bliskiego. Jeszcze gorsze uczucie jest wtedy, gdy przekonujemy się o tym na własnej skórze.. ;(
Myśleć wieczorami jak to jest stracić kogoś bliskiego. Jeszcze gorsze uczucie jest wtedy, gdy przekonujemy się o tym na własnej skórze.. ;(
poniedziałek, 9 czerwca 2014
"Ja Ciebie też"
Magda leżała na łóżku szpitalnym. Głowa nadal owinięta była bandażami. Jednak przez te 5 dni widoczna była poprawa wyglądu oraz zdrowia Magdy. Jednak to nie koniec. W ręku miała pilot od telewizora.
"Prędzej umrę z nudów niż pod kołami" pomyślała ironicznie. Nagle drzwi otworzyły się i weszła pani pielęgniarka nosząc tace z drugim śniadaniem.
-Smacznego.
Powiedziała z uśmiechem i podała tace rudowłosej
-Dziękuję.
Magda mimo wielkiego bólu wymusiła sztuczny uśmiech tylko na taki było ją stać. Przez te 5 dni spędzone w szpitalu uświadomiła sobie, że poza rodzicami nie ma zupełnie nikogo.. Nikt po za nimi za nią nie tęskni nikt po za nimi nie myśli o niej nikt po za nimi nie odwiedza jej tutaj.. Upłynęło kilka minut. Pielęgniarka znów weszła do pokoju i zabrała pustą tace.
-Zaraz będziesz miała gościa
Powiedziała. Magda uśmiechnęła się lekko. Chociaż rodzice do niej przychodzą. Taki jeden plus..
Jednak Magda myliła się. Gdy drzwi uchyliły się nie zobaczyła dobrze jej znanych twarzy rodziców. Znów zobaczyła bosko piękne zielono szare oczy wpatrzone w nią.
-Jak się czujesz ?
Zapytał Robert. Magda przez chwile delektowała się jego głosem. Otrząsnęła się i powiedziała.
-Pytasz tak jakby Cię to obchodziło.
Robert podszedł do łóżka i usiadł na krześle obok. Spojrzał się w jej oczy i powiedział.
-Gdyby mnie nie obchodziło nie było by mnie tutaj..
Zapanowała chwila milczenia, którą przerwał Robert
-Nawet nie wiesz jak bardzo mnie to obchodzi.
Magda po raz kolejny próbowała wmówić sobie, że jego urok na nią nie działa.
-Lepiej, dziękuje.
Znów zapanowała chwila ciszy. Po krótkim czasie znów przerwał ją Robert
-Wiesz, jak chcesz żebym sobie poszedł to powiedz.
-Nie! Zostań
Powiedziała Magda. Sama była zdziwiona odpowiedzą aż zrobiło jej się wstyd.
-Czy mi się wydaje czy zaczynasz się do mnie przekonywać?
Powiedział a na jego twarzy zagościł uśmiech.
-Boje się pomyśleć co jeszcze Ci się wydaje.
Powiedziała żartem. Reakcją Roberta był śmiech, którym zaraził Magdę.
-Mogę Ci opowiedzieć jeśli chcesz.
-Z chęcią posłucham.
-No więc wydaje mi się, że zaraz będziesz na mnie zła.
-Dlaczego ?
Robert odgarnął jej loczka z czoła.
-Masz piękne włosy.
- Mi się wydaje czy czegoś chcesz ?
-Dlaczego ?
- No wiesz taki miły jak nie ty.
Znów zaczęli się śmiać. Po kilku minutach spojrzeli na siebie. Magda zatopiła się w jego wzroku. Miała ogromną chęć dotknąć jego włosów. Ocknęła się po chwili i powiedziała do niego z lekkim uśmiechem
-I tak Cię nienawidzę.
Robert złapał ją za dłoń.
- Ja Ciebie też rudzielcu.
Pocałował ją w dłoń i powiedział wstając z krzesła.
-Lepiej pójdę za nim wyjmiesz nóż.
-Bardzo śmieszne.
Powiedziała śmiejąc się..
To było takie wspaniałe uczucie.. Śmiać się, żartować. Nie robiła tego od tak dawna. Zapomniała jak to jest. Jak to jest mieć przyjaciela. Sama wstydziła się przed sobą przyznać, że nienawiść jaką czuła do Roberta zniknęła (jeśli w ogóle była). Od samego początku wiedzieli, że ich znajomość nie będzie zwykłą szarą.. Będzie wyjątkową i wspaniałą..
czwartek, 5 czerwca 2014
"Ale poznam.."
(...) i bosko szaro zielone oczy wpatrzone w nią.
-Uwierz nie prześladuję Cię.
-Ja..
-Słuchaj, naprawdę przepraszam. Nasza znajomość nie zaczęła się tak jak powinna. Na imię mi Robert, wprowadziłem się jakieś 2 tygodnie temu. Naprawdę Cię przepraszam. Nie wiem w jaki sposób to zrobiłem, ale nie chciałem zrazić Cię do mnie.
Magda spojrzała w jego oczy, były bosko piękne. Jednakszybko oprzytomniała i po raz kolejny wmówiła sobie, że jego urok nie działa.W końcu odwróciła się i odeszła szybkim krokiem. Wiedziała, że zachowała się dziwacznie jednak nie potrafiła powiedzieć dlaczego. W głowie szumiały jego słowa a przed oczami miała te boskie oczy.. Przechodziła szybkim krokiem przez ulice i usłyszała za sobą krzyk Roberta. Nagle poczuła okropny ból. Obraz zaczął się rozmazywać. Czuła jak upada. Słyszała krzyki ludzi. Nie mogła panować nad swoim ciałem nic nie czuła.. Obraz zaczął znikać i zobaczyła jedynie czarną plamę. Zapanowała ciemność...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Czy wszystko się udało ?
- Raczej tak, chociaż musimy poczekać by się upewnić. Jestem dobrej myśli
- Szkoda by było gdyby coś poszło nie tak. Taka piękna młoda dziewczyna... Aż strach myśleć.
Rozmowę lekarzy przerwało pukanie do drzwi.
-Proszę.
Drzwi otworzyły się i ukazała się małego wzrostu tęga o sympatycznej twarzy pielęgniarka.
-Panie doktorze rodzice tej dziewczyny chcą porozmawiać.
-Niech wejdą. Doktorze Grisdale potem dokończymy rozmowę.
Wysoki mężczyzna oraz pielęgniarka opuścili gabinet, zaraz potem do gabinetu weszła Wysoka i ładna kobieta a obok niej szedł wysoki mężczyzna.
-Co z naszą córką?
-Jest zbyt wcześnie by to stwierdzić jednak sądzę, że wszystko będzie dobrze. Złamanie nogi, ręki oraz kilka żeber. Wstrząśnienie mózgu i niewielki uraz kręgosłupa, ale to nie groźne. Było by gorzej gdyby nie ten chłopak. Mogło by dojść do poważnego urazu kręgosłupa a wtedy pańska córka nie mogła by chodzić. Więc radze dobrze podziękować temu chłopakowi.
- A co z nim ?
-Lekkie wstrząśnienie mózgu i złamana ręka. Nic groźnego.
-Kiedy pan ją wypisze ?
-Długo to potrwa.
- Dziękujemy, czy możemy do niej zajrzeć ?
-Tak oczywiście.
Małżeństwo wyszło z gabinetu i skierowali się do pokoju numer 7. Otworzyli drzwi. Zobaczyli nie wielki pokój. Znajdowało się tak tylko łóżko niewielki stoliczek nocny, szafa, krzesło oraz drzwi do toalety. Na łóżku leżała Magda. Głowa była cała w bandażach, Na ręce widać było gips. Noga była zawieszona na specjalnym wyciągu. Rude włosy układały się na poduszce. Twarz miała bladą, ale nadal bosko piękną. Spała. Matka Magdy usiadła na krześle i spojrzała na córkę.
NASTĘPNEGO DNIA
Magda lekko uchyliła oczy. Strasznie bolała ją głowa. Widziała kolorowe rozmazane plamy potrzebowała kilku minut by zobaczyć normalny obraz i uświadomić sobie gdzie jest. Gwałtownym ruchem próbowała wstać. Co skończyło się syknięciem bólu. Do pokoju weszła pani pielęgniarka oraz lekarz.
-Dzień dobry, cieszę się, że się obudziłaś Madziu.
-Dzień dobry, pan to kto ?
-Jestem Twoim lekarzem. Miałaś wypadek. Potrąciło Cię auto.. Dość potężne auto. Przeszłaś kilka operacji.
Magda potrzebowała chwili by wszystko sobie poukładać w głowie.. W końcu zapytała.
- Gdzie moi rodzice ?
-Pojechali po Twoje rzeczy.
Magda spojrzała na stoliczek obok niej. Zauważyła piękny bukiet kwiatów. Lekarz zauważył na co patrzyła i powiedział.
-To od chłopaka, który Cię uratował.
-Co ?
-Odepchnął Cię. Gdyby nie to prawdopodobnie nie mogłabyś chodzić albo nie było by Cie tutaj. Sam chłopak też nie wyszedł bez szwanku. Ale to nic poważnego.
Magdę uderzyło wiele myśli."To był Robert.. Nie zna mnie, ale mnie uratował.. czemu? czy aby na pewno nic mu nie jest? zachowałam się okropnie.. Muszę go przeprosić."
-Puki co musisz leżeć Madziu jesteś osłabiona. Zaraz przyniosą śniadanie. Do widzenia.
-Dziękuję, do widzenia..
Magda zatopiła się w myślach... Minęło kilka minut i usłyszała pukanie. "Pewnie śniadanie"
-Proszę.
Jednak to nie było śniadanie. To był on. Na ręce miał gips. Jego długie włosy spadały falami na ramiona. Wzrok miał smutny, zmęczony, ale zarazem pełen nadziei. Podszedł do łóżka i usiadł na krześle. Patrzyli na siebie przez pięć minut. nie mogli oderwać od siebie wzroku.
-Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego ryzykowałeś własnym życiem by uratować osobę, której nie znasz.
-To dziwne, ale w tamtym momencie poczułem, że nie mogę Cię stracić.
-Ale przecież mnie nie znasz.
-Ale poznam..
Powiedział i odgarnął jej włosy..
-Uwierz nie prześladuję Cię.
-Ja..
-Słuchaj, naprawdę przepraszam. Nasza znajomość nie zaczęła się tak jak powinna. Na imię mi Robert, wprowadziłem się jakieś 2 tygodnie temu. Naprawdę Cię przepraszam. Nie wiem w jaki sposób to zrobiłem, ale nie chciałem zrazić Cię do mnie.
Magda spojrzała w jego oczy, były bosko piękne. Jednakszybko oprzytomniała i po raz kolejny wmówiła sobie, że jego urok nie działa.W końcu odwróciła się i odeszła szybkim krokiem. Wiedziała, że zachowała się dziwacznie jednak nie potrafiła powiedzieć dlaczego. W głowie szumiały jego słowa a przed oczami miała te boskie oczy.. Przechodziła szybkim krokiem przez ulice i usłyszała za sobą krzyk Roberta. Nagle poczuła okropny ból. Obraz zaczął się rozmazywać. Czuła jak upada. Słyszała krzyki ludzi. Nie mogła panować nad swoim ciałem nic nie czuła.. Obraz zaczął znikać i zobaczyła jedynie czarną plamę. Zapanowała ciemność...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Czy wszystko się udało ?
- Raczej tak, chociaż musimy poczekać by się upewnić. Jestem dobrej myśli
- Szkoda by było gdyby coś poszło nie tak. Taka piękna młoda dziewczyna... Aż strach myśleć.
Rozmowę lekarzy przerwało pukanie do drzwi.
-Proszę.
Drzwi otworzyły się i ukazała się małego wzrostu tęga o sympatycznej twarzy pielęgniarka.
-Panie doktorze rodzice tej dziewczyny chcą porozmawiać.
-Niech wejdą. Doktorze Grisdale potem dokończymy rozmowę.
Wysoki mężczyzna oraz pielęgniarka opuścili gabinet, zaraz potem do gabinetu weszła Wysoka i ładna kobieta a obok niej szedł wysoki mężczyzna.
-Co z naszą córką?
-Jest zbyt wcześnie by to stwierdzić jednak sądzę, że wszystko będzie dobrze. Złamanie nogi, ręki oraz kilka żeber. Wstrząśnienie mózgu i niewielki uraz kręgosłupa, ale to nie groźne. Było by gorzej gdyby nie ten chłopak. Mogło by dojść do poważnego urazu kręgosłupa a wtedy pańska córka nie mogła by chodzić. Więc radze dobrze podziękować temu chłopakowi.
- A co z nim ?
-Lekkie wstrząśnienie mózgu i złamana ręka. Nic groźnego.
-Kiedy pan ją wypisze ?
-Długo to potrwa.
- Dziękujemy, czy możemy do niej zajrzeć ?
-Tak oczywiście.
Małżeństwo wyszło z gabinetu i skierowali się do pokoju numer 7. Otworzyli drzwi. Zobaczyli nie wielki pokój. Znajdowało się tak tylko łóżko niewielki stoliczek nocny, szafa, krzesło oraz drzwi do toalety. Na łóżku leżała Magda. Głowa była cała w bandażach, Na ręce widać było gips. Noga była zawieszona na specjalnym wyciągu. Rude włosy układały się na poduszce. Twarz miała bladą, ale nadal bosko piękną. Spała. Matka Magdy usiadła na krześle i spojrzała na córkę.
NASTĘPNEGO DNIA
Magda lekko uchyliła oczy. Strasznie bolała ją głowa. Widziała kolorowe rozmazane plamy potrzebowała kilku minut by zobaczyć normalny obraz i uświadomić sobie gdzie jest. Gwałtownym ruchem próbowała wstać. Co skończyło się syknięciem bólu. Do pokoju weszła pani pielęgniarka oraz lekarz.
-Dzień dobry, cieszę się, że się obudziłaś Madziu.
-Dzień dobry, pan to kto ?
-Jestem Twoim lekarzem. Miałaś wypadek. Potrąciło Cię auto.. Dość potężne auto. Przeszłaś kilka operacji.
Magda potrzebowała chwili by wszystko sobie poukładać w głowie.. W końcu zapytała.
- Gdzie moi rodzice ?
-Pojechali po Twoje rzeczy.
Magda spojrzała na stoliczek obok niej. Zauważyła piękny bukiet kwiatów. Lekarz zauważył na co patrzyła i powiedział.
-To od chłopaka, który Cię uratował.
-Co ?
-Odepchnął Cię. Gdyby nie to prawdopodobnie nie mogłabyś chodzić albo nie było by Cie tutaj. Sam chłopak też nie wyszedł bez szwanku. Ale to nic poważnego.
Magdę uderzyło wiele myśli."To był Robert.. Nie zna mnie, ale mnie uratował.. czemu? czy aby na pewno nic mu nie jest? zachowałam się okropnie.. Muszę go przeprosić."
-Puki co musisz leżeć Madziu jesteś osłabiona. Zaraz przyniosą śniadanie. Do widzenia.
-Dziękuję, do widzenia..
Magda zatopiła się w myślach... Minęło kilka minut i usłyszała pukanie. "Pewnie śniadanie"
-Proszę.
Jednak to nie było śniadanie. To był on. Na ręce miał gips. Jego długie włosy spadały falami na ramiona. Wzrok miał smutny, zmęczony, ale zarazem pełen nadziei. Podszedł do łóżka i usiadł na krześle. Patrzyli na siebie przez pięć minut. nie mogli oderwać od siebie wzroku.
-Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego ryzykowałeś własnym życiem by uratować osobę, której nie znasz.
-To dziwne, ale w tamtym momencie poczułem, że nie mogę Cię stracić.
-Ale przecież mnie nie znasz.
-Ale poznam..
Powiedział i odgarnął jej włosy..
poniedziałek, 2 czerwca 2014
Dlatego tu jestem..
-Ale to idiotyczne.
-Co?
-Nawet go nie znasz, nigdy z nim nie rozmawiałaś. Nie wiesz jaki jest, ale jesteś już zakochana bo jest ładny? Wybacz, ale to durne i puste. A może on jest totalnym dupkiem co ?
- O co się tak wpieniasz? W ogóle ogarnij się..
-Pomyśl. Bo zachowujesz się teraz ja pustak.
Powiedziała Magda, która dostawała powoli furii i ruszyła w stronę drzwi wyjściowych. Chwile po tym jej długie i zgrabne nogi kroczyły po zadbanym chodniku. Wiatr lekko targał jej długie włosy.. W około chodnika rosły piękne drzewa. Okolica, w której mieszkała Magda była najbogatszą dzielnicą. Była również bardzo zadbana. Rozkoszując się spacerem Magda znów usłyszała ten piękny jedwabisty głos. Jej serce zabiło szybciej. Każda jej cząstko zachłannie pochłaniała jego głos.
-Możesz mi wierzyć, nie jestem totalnym dupkiem.
Magda odwróciła się i znów ujrzała bosko piękne oczy. "Na mnie nie działa Twój urok" pomyślała
-Podsłuchiwałeś moją rozmowę?
-Nie, ale..
-Nie znasz mnie, zostaw mnie w spokoju dobrze ?
Powiedziała ze złością
-Dlatego tu jestem, żebyś mnie poznała..
-Skoro jesteś taki inteligentny to mogłeś wziąć pod uwagę to, że ja nie chce Ciebie poznawać.
Mimo toczącej się bezsensownej kłótni. Między nimi rozwijało się coś pięknego.. Coś czego nie można zniszczyć. Tyle, że nie byli tego świadomi..
-Przepraszam. Może zacznijmy inaczej.
-Daj mi spokój !
W tym momencie z nieba spadły krople wody.
-Chociaż powiedz jak masz na imię.
Powiedział. Jego głos był inny. Tak jakby nie wytrzymałby sekundy nie znając jej imienia.
-Nie chodź za mną więcej.
Magda odeszła. Robert patrzył na oddalającą się zgrabną sylwetkę. Deszcz padał coraz mocniej.
-Jak w bajce..
Powiedział ironicznie i sam odszedł w stronę swojego domu.
Magda trzasnęła drzwiami i weszła do pokoju. Usiadła na łóżku..
"Co za idiota" Pomyślała. Położyła się i odgarnęła włosy. Dręczyło ją to..
"Byłam zbyt podła, przecież ja też go nie znam, nie mogę go oceniać"..."Aa! Dość! Zachowuję się jak jakaś księżniczka."
Wstała i wyjrzała przez okno. Od dziecka nienawidziła tu mieszkać. Deszcz przestał padać. Zeszła na dół, mama w pracy. Magda wyszła z domu i ruszyła przed siebie. Lekki wiaterek muskał ją po twarzy. Szła powoli oglądając wszystko co ją otaczało.
-To chyba jednak przeznaczenie.
Odwróciła się, zobaczyła bladą mokrą od deszczu twarz, na której gościł smutny uśmiech i bosko piękne zielono szare oczy wpatrzone w nią...
--------------------------------------------------------------
Hej :* Wybaczcie, troszkę się rozpisałam :P
Mam nadzieje, że rozdział się podobał.
Mam jeszcze jedną prośbę. Dopiero zaczynam przygodę z pisaniem i bardzo proszę o komentarze i o polecanie (oczywiście gdy wam się spodoba) mojego opowiadania.
środa, 28 maja 2014
Kim Ty w ogóle jesteś?
Wczesne promienie słońca wpadły do pokoju Magdy. Dziewczyna usiadła na łóżku i spojrzała na zegarek 6:30. Wstała i przeciągnęła się. Przeszła po miękkim dywanie w stronę toalety. Spojrzała w wielkie lustro. Długie falowane rude włosy opadały na ramiona. Magda miała w szkole opinie najpiękniejszej. Miała śliczne zielono szare oczy, bladą cerę i wspaniałe spojrzenie. Była smukła i zgrabna. Żaden chłopak nie przeszedłby obok niej obojętnie. Magda nigdy nie nosiła makijażu. Jedyną i całkowicie wystarczającą ozdobą była uroda oraz jej szczery rzadko pojawiający się uśmiech. Przemyła twarz zimną wodą i umyła zęby. Weszła znów do pokoju i skierowała się do szafy. Rodzice Magdy byli bardzo bogaci. Mieszkali w wielkim domu. Rudowłosa sięgnęła po sięgającą kolan śliczną szafirową sukienkę. Gotowa zeszła po długich schodach do kuchni. Urodę odziedziczyła po matce, która właśnie smażyła naleśniki.
-Cześć córeczko, siadaj zaraz będzie śniadanie.
Magda uśmiechnęła się lekko w odpowiedzi i usiadła przy długim stole.
-Gdzie tata ?
-Wyjechał, wiesz praca i tak dalej
Magda zjadła śniadanie pożegnała się z mamą i wyszła do szkoły. Lubiła spacery. Nagle zatrzymał się koło niej motor.
-Hej, Magda jedziesz ze mną ?
-Nie dzięki Maksym.
Powiedziała a chłopak odjechał ze smutną miną.
-Ale z Ciebie łamacz serc.
Odezwał się piękny jedwabisty głos tuż za nią. Odwróciła się i ujrzała wysokiego, szczupłego, ale dobrze zbudowanego chłopaka.
Nie był bardzo przystojny, ale miał w sobie niesamowity urok. Miał długie brązowe sięgające ramion włosy i zielono szare oczy o przenikliwym spojrzeniu.
- Że niby co?
Zapytała Magda
-Kim Ty w ogóle jesteś?
Dorzuciła. Ale chłopak uśmiechnął się lekko i odszedł.
-Czubek
Pomyślała Magda i poszła dalej. Jednak przygoda z nieznajomym miała 2 część, która wydarzyła się na Chemi. Wszyscy spokojnie pracowali gdy nagle drzwi do sali otworzyły się.
- Ups przepraszam nie ta klasa.
Był to ten sam chłopak
-Czekaj, Kim jesteś ?
Zapytała nauczycielka
-Robert, chodzę do 3d
-Albo jesteś ślepy albo głupi, to jest klasa 3d. Siadaj ośle.
Powiedziała nauczycielka. Chłopak posłusznie wszedł do klasy i zajął miejsce obok Magdy.
-Witaj ponownie piękna ruda nieznajomo.
Magda spojrzała na niego i pokiwała głową z rezygnacją. Co jakiś czas Robert zaczepiał Magde, która dostawała powoli furii. Zadzwonił dzwonek. Magda z ulgą wyszła na przerwę.
Lekcje dłużyły się w nieskończoność. Na jednej z przerw podbiegła do niej koleżanka z klasy Ewa.
-Hej, Madzia
Powiedziała niska, ale zgrabna blondynka.
-Hej, co tam ?
-Niosę nowe wiadomości
Zdaniem Magdy, Ewa była jedną z tych durnych pustych panienek.
-Słucham
-Mamy nowego gościa w klasie, ma na imię Robert. Jest Mega przystojny. Każda laska w szkole już na niego leci.
Magda wysłuchała opowieści Ewy i zaśmiała się ironicznie.
-Ale to idiotycznie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej wszystkim, Postanowiłam pisać. Mam nadzieje, że się wam spodoba ;)
Serdecznie wszystkich pozdrawiam. Zdjęć postaci nie dam, chce żeby każdy czytających użył wyobraźni.
Jeżeli kogoś to zainteresuje to rozdziały będę dodawać w poniedziałki i czwartki. Buziaki śle do wszystkich
Kleopatra :* :*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
